Mój kot chce wychodzić – co robić?

2021-11-19
Mój kot chce wychodzić – co robić?

„Kot trzymany w domu żyje jak w więzieniu!” - takie zdanie często powraca podczas rozmów o potrzebie wypuszczania domowych kotów bez kontroli. Nakłada się na to stereotypowy obraz kota-włóczęgi, chodzącego „własnymi drogami”. Okazuje się jednak, że przytaczane stwierdzenie dalece odbiega od obecnych realiów życia domowych mruczków. A to, że zwierzę wyraża chęć wychodzenia poza mury domu, absolutnie nie oznacza, że czegoś mu brakuje.

Czy kot może spędzić w domu całe życie?

Odpowiedź brzmi: oczywiście! Co więcej – stanie się to bez szkody dla niego, jeśli tylko zadbamy o właściwe zaspokojenie jego kocich potrzeb. Jeżeli będziemy pamiętać o instynktach pupila, realizacji cyklu łowieckiego w domowych warunkach i o tym, by koci świat był ciekawy i pełen wyzwań, to wszystko będzie dobrze.

Dlaczego kot w ogóle chce wychodzić? Często dlatego, że ktoś na jakimś etapie życia pokazał mu, że może to robić. Naprawdę powód jest tak prosty! Koty, które nigdy nie były poza mieszkaniem, bardzo często kompletnie nie są zainteresowane tym, co dzieje się za drzwiami. Ich świat jest w domu i to im wystarcza. Zatem pierwsza rada brzmi: jeśli nie chcesz, żeby twój kot wychodził, to go nie wypuszczaj!

Co ze zwierzakami, które kiedyś wychodziły, a teraz przestają mieć taką możliwość (np. z powodu przeprowadzki czy choroby)? Tu trzeba się bardziej postarać.

Jak sobie radzić z potrzebą wychodzenia u kota?

Prawda jest taka, że w wielu przypadkach za chęcią wychodzenia z domu stoi nuda! Świat na zewnątrz jest ciekawszy: pachnie, porusza się, zmienia. A w znanej przestrzeni zawsze jest tak samo. Co zatem trzeba zrobić? Zapewnić kotu rozrywkę! Zainwestować swój czas w odpowiednią interakcję, osiatkować okno lub balkon na zasadzie bezpiecznej „telewizji”, zorganizować trening umysłowy lub zabawę węchową, dostarczać różnorodnej stymulacji. Koci towarzysz to zwierzę z ogromnymi potrzebami własnymi. Twierdzenie, że jest bardziej „bezobsługowy” niż pies niestety można włożyć między bajki, a odpowiednia opieka to dużo ludzkiej pracy.

A co, jeśli mamy dom i np. zwyczaj otwierania drzwi latem, by mieć stały dostęp do ogrodu? Tu też nie ma problemu! Można wykonać specjalne podwyższone ogrodzenie ze słupkami zakrzywionymi do wewnątrz posesji, umocnione stalową linką i obciągnięty-mi siatką , które nie pozwalają kotu opuścić ogrodowej przestrzeni. Jeśli nie ma możliwości wykonania takich zabezpieczeń, drugą opcją jest woliera – czy to wolnostojąca, czy np. powiązana ze ścianą domu, z której kot może bezpiecznie korzystać w dowolnej chwili (najrozmaitsze projekty można z powodzeniem znaleźć w sieci i potraktować jako inspiracje). Trzecia opcja to tzw. „palikowanie”, polegające na tym, że kot w szelkach i na długiej lince zostaje przypięty w centralnym punkcie ogrodu do odpowiedniego uchwytu. Nie zawsze jest to idealne rozwiązanie, ponieważ zwierzak może się zaplątać, dlatego też wymagana jest w tym przypadku stała obecność opiekuna.

Niestety ani podniesione ogrodzenie, ani linka nie zablokują w 100% kocich zapędów łowieckich, ale z pewnością bardzo je ograniczą, co jest zdecydowanie dobrą wiadomością Najważniejsze jest jednak to, że zwierzak nie zniknie nam z oczu i pozostanie pod naszą kontrolą, a przez to będzie bezpieczniejszy.

Oczywiście jest też opcja przyzwyczajenia kota do szelek i odbywania spacerów na smyczy -choć tutaj uwaga – jest to zupełnie inny rodzaj „spaceru” niż z psem!. Nie można ot tak zapiąć kotu smyczy i wyjść z nim na spacer. Mało który kot w takiej sytuacji poczuje się na tyle komfortowo, by swobodnie spacerować po chodniku. Cały proces nauki powinien być podzielony na etapy – zaczynając od zakładania szelek raz dziennie w domu na kilka – kilkanaście minut, następnie przypinania smyczy i stopniowo wychodzenia na korytarz. Pośpiech w tym wypadku jest złym doradcą – lepiej wydłużyć poszczególne etapy niż je przyspieszyć wywołując u kota dodatkowy stres. Należy pamiętać, by nie przypinać smyczy do obroży, ponieważ kot łatwo się z niej wyswobodzi. W przypadku wyjątkowych akrobatów i uciekinierów można rozważyć szelki w wersji antyucieczkowej, z dodatkową obręczą na brzuchu. Taki sprzęt jest przeważnie szyty na zamówienie i z pewnością zapewni większy komfort i bezpieczeństwo naszemu futrzakowi. Istotne jest jednak to, że nie każdy zwierzak nadaje się do takiej aktywności i nie należy zmuszać go do tego, jeśli sam nie wyraża zainteresowania takimi spacerami – nie chodzi przecież o to, by niepotrzebnie potęgować stres.

Grunt to odpowiedzialność

Jak widać wychodzenie kota na zewnątrz można zaaranżować w taki sposób, by było dla niego zarówno satysfakcjonujące, jak i bezpieczne. Oczywiście należy wówczas pamiętać o wszelkiej niezbędnej profilaktyce zdrowotnej (w tym o aktualnych szczepieniach i ochronie przed pasożytami), bez której kot jest narażony na dodatkowe problemy. Natomiast pozwalanie zwierzakowi na przebywanie poza domem bez opieki człowieka, zdecydowanie nie jest dobrym pomysłem. To igranie z losem, ponieważ kot nie jest w stanie przeanalizować zagrożeń, na które już na starcie nie jest przygotowany. Dlatego też my, jako opiekunowie, powinniśmy w pierwszej kolejności kierować się zasadą „jesteś odpowiedzialny za to, co oswoiłeś”.

Pokaż więcej wpisów z Listopad 2021
Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką dotyczącą cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.
Zamknij
pixel